Obraz niepoprawny

Zgodnie z tym co usłyszałem niedawno – „co się zobaczy, już się nigdy nie odzobaczy”. Po wizycie na Kabarecie Ponurego Żartu Teatru Rawa wiem, że mój mózg już nigdy nie usunie z pamięci widoku przebranego za wróżkę (wróża?) Bogusława Kudłka. Podobnie wizerunku Michała Piotrowskiego który opowiada o swojej traumie związanej z dzieciństwem. Oraz wielu, wielu innych klisz jakie na długo we mnie zostaną.

Reżyser Hubert Bronicki wraz z młodym zespołem aktorskim sięga po niepopularny tekst autorstwa Daniiła Charmsa , członka wywodzącej się z początków XX wieku rosyjskiej grupy OBERIU – znanej z działań związanych z teatrem absurdu. Tak też na scenie absurd leje się litrami.

Każdy z nas miał kiedyś sen którego się wstydził. Szedł ulicą i zastanawiał się co by się właściwie stało gdyby rzucić tą cegłą w tę witrynę sklepową? Albo myślał o tym co to za dziwne odgłosy za oknem sąsiadów? Twórcy Kabaretu idą dalej, w trwającym ponad godzinę karkołomnym, zaginającym zasady fizyki i logiki spektaklu pokazują na scenie to co siedzi nam w głowach najdalej. Uruchamiają te obszary opisane hasłami „nie rób tego publicznie”, „to nie wypada”, „nie myśl o tym, to nie kulturalne”. Z tego powodu nie podejmę się opisu fabuły, byłoby to karkołomne i wymagało diagramów, ilustracji i zdjęć – po prostu spisanie tego czego byłem świadkiem nie oddałoby nawet części tej dziwnej rzeczywistości w jaką dane było mi wejść.

Co ważne, grupa Teatru Rawa (Katarzyna Jastrzębska, Ewa Kubiak, Joanna Wawrzyńska, Bogusław Kudłek, Michał Piotrowski) spektakl stawia na nogi dzięki świetnym kreacjom aktorskim. Korzystając z prostych środków, nienarzucających się rozwiązań Kabaret nie ugina się pod swoim własnym ciężarem. Akcja prowadzona jest spokojnie, w wyważony sposób. Co prawda każda interpretacja jaką staramy zbudować sobie w głowie, chwilę później rozsypuje się przywalona następną sceną, to jest to atut windujący spektakl w te opary szaleństwa jakie są tu podstawą. Sam żart mimo, że dosadny i ostry, to podany jest ze smakiem. Nie czuć tu jednak kurzu Piwnicy pod Baranami, a bardziej cierpki smak wódki pitej gdzieś na poddaszu w Rosji. Scenografia autorstwa Pawła Frankiewicza jest prosta, ale też wystarczająca. Większość obrazu dopowiadamy sobie w głowie, ciągnięci absurdem jaki widzimy na scenie.

Kabaret tworzy się w formie niezwykle trudnej – skromność środków inscenizacyjnych, trudny tekst będący ponadczasową satyrą naszych plebejskich obyczajów, wydumanego intelektualizmu i społecznej głupoty. Teatr Rawa dźwiga to wszystko razem i wychodzi to bardzo dobrze. Nie mogę powiedzieć jak jedna z postaci Kabaretu – „A w dupie mam ten Twój teatr!”. Jest wręcz przeciwnie! Taki teatr to ja bardzo chętnie!

Filip Pawlak
(materiał nadesłany 10.04.2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s